NHL: Nashville Predators miażdżą na wyjeździe Maple Leafs

NHL: Nashville Predators miażdżą na wyjeździe Maple Leafs

  • Dodał: Aleksander Kurcoń
  • Data publikacji: 08.01.2019, 10:10

Dzisiejszej nocy słabo zaprezentowali się gospodarze spotkań. Tylko San Jose Sharks wygrali na swoim lodowisku. Ponadto trzy drużyny nie zdobyły dzisiaj ani jednego gola!

 

Za nami niecodzienna noc z NHL. Jak na warunki amerykańskiej ligi padło stosunkowo mało bramek. W trzech spotkaniach gospodarze nie trafili do siatki ani raz! Najbardziej zaskoczyła słaba dyspozycja Toronto Maple Leafs, którzy grali dzisiaj z Nashville Predators. Obie drużyny zajmują czołowe miejsca w swoich Konferencjach (Toronto drugie na Wschodzie, Nashville trzecie na Zachodzie). Predators nie mieli jednak litości i upokorzyli gospodarzy 4:0. Strzelanie w 25. minucie rozpoczął Mattias Ekholm, który spod niebieskiej trafił do siatki, koronując dobrze rozegraną przewagę swojej drużyny. Potem poszło już z górki. Wynik spotkania ustalił Kevin Fiala w 60. minucie, który zakończył świetną kontrę swojej drużyny. 

 

Na lodowisku w Montrealu zobaczyliśmy wręcz piłkarski mecz, bo zakończony wynikiem 1:0 dla gości z Minnesoty. Gola dającego zwycięstwo zdobył Mikael Granlund. Zawodnik Minnesoty Wild przechwycił krążek przy bramce rywala i trafił do siatki obok zaskoczonego bramkarza. Trzeba przyznać, że był to rażący błąd przede wszystkim obrońców, którzy nie porozumieli się i w zły sposób próbowali wymienić się krążkiem. Na dodatek jeden zawodnik Canadiens blokował swojego bramkarza, kiedy Granlund strzelał do bramki. Koszmar w wykonaniu defensywy gospodarzy. 

 

Calgary Flames wygrali z Chicago Blackhawks 4:3, jednak o zwycięstwo musieli drżeć do ostatnich sekund spotkania. Liderzy Konferencji Zachodniej zdobyli pierwszą bramkę już w 4. minucie. Dobry początek nie przełożył się na kolejne minuty. Gospodarze za sprawą Kane'a i DeBrincata zdobyli dwie bramki i po 26. minutach prowadzili. Pod koniec drugiej tercji Flames jednak bardzo dobrze rozegrali przewagę. Najpierw spod niebieskiej krążek powędrował pod prawy słupek, Tkachuk wystawił wtedy gumę przed bramkę, a z najbliższej odległości trafił Sean Monahan. Początek trzeciej tercji był jednak jeszcze bardziej imponujący. Już po 54 sekundach gola zdobył Johny Gaudreau. Minimalna przewaga Flames utrzymała się do 60. minuty. Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, zdjęli bramkarza i wykorzystując karę Backlunda rozgrywali akcję 6vs4. Wtedy jednak Garnet Hathaway dopadł do krążka odbitego od bandy i wpakował gumę do pustej bramki. Bramkę na 3:4 zdobył jeszcze Brandon Saad, ale był to gol na otarcie łez. 

 

Wyniki NHL:

 

Philadelphia Flyers - St. Louis Blues 0:3 (0:0; 0:1; 0:2)

 

Toronto Maple Leafs - Nashville Predators 0:4 (0:0; 0:2; 0:2)

 

Montreal Canadiens - Minnesota Wild 0:1 (0:0; 0:0; 0:1)

 

Chicago Blackhawks - Calgary Flames 3:4 (1:1; 1:1; 1:2)

 

San Jose Sharks - Los Angeles Kings 3:1 (1:0; 1:1; 1:0)

Aleksander Kurcoń

Piłka nożna w każdym wydaniu, a także hokej i koszykówka.