CHL: Frolunda Göteborg po raz trzeci najlepsza na Starym Kontynencie!

CHL: Frolunda Göteborg po raz trzeci najlepsza na Starym Kontynencie!

  • Dodał: Kamil Kotarski
  • Data publikacji: 05.02.2019, 21:30

Frolunda Göteborg w finale Hokejowej Ligi Mistrzów nie dała żadnych szans drużynie Red Bulla z Monachium. Szwedzi w krótkiej historii tych rozgrywek już po raz trzeci sięgnęli po tytuł najlepszej drużyny na Starym Kontynencie. W decydującym meczu Indianie z Göteborga pokonali ekipę z Bawarii 3:1.

 

Jak na finał przystało, mecz od samego początku był bardzo wyrównany. Frolunda Göteborg jako gospodarz finału byli uznawani za wyraźnego faworyta spotkania, lecz w pierwszych minutach tego nie było widać za sprawą walecznych hokeistów spod znaku Red Bulla. Niemiecka drużyna dobrze się broniła, aż do momentu otrzymania kary. Gdy na ławce kar za zahaczanie siedział Mark Voakes pierwszą bramkę dla Indian z Göteborga strzałem w okienko zdobył Samuel Fagemo. Do końca tercji nie oglądaliśmy już żadnej groźnej sytuacji. Obie drużyny dobrze spisywały się w obronie i skutecznie rozbijały ataki.

 

Druga tercja mogła rozpocząć się idealne dla hokeistów Red Bulla. Podczas gry w przewadze bardzo dobrą sytuację zmarnował Yannic Seidenberg, gdzie jego strzał w fantastyczny sposób zatrzymał Johan Gustafsson. Niewykorzystane sytuacje jak wiemy lubią się mścić, tak też było i w tym przypadku. Po raz kolejny podczas liczebnej przewagi Frolunda zdobyła bramkę za sprawą najlepszego strzelca drużyny Ryana Lascha. Amerykanin w 25 minucie wykorzystał gapiostwo obrońców i strzałem między parkanami pokonał aus der Birkena. Przy prowadzeniu 2:0 Szwedzi zaczęli czuć się dość pewnie na lodzie, nie pozwalając przeciwnikom na zmniejszenie strat. W 32 minucie gospodarze wyjechali z kontrą 3 na 1, którą w fatalny sposób zaprzepaścił strzelec pierwszej bramki – Samuel Fagemo. Wydaje się, że kluczowa dla losów spotkania była 34 minuta, w której Yannic Seidenberg zarobił 4 minuty karne za atak na głowę rywala. Szwedzi bez skrupułów wykorzystali trzecią z rzędu przewagę i podwyższyli prowadzenie na 3:0 za sprawą Ponthusa Westerholma. Po czterdziestu minutach gry Indianie bezapelacyjnie prowadzili i byli już tylko jeden krok od triumfu w Hokejowej Lidze Mistrzów.

 

Hokeiści z Monachium już w 50 sekundzie trzeciej tercji otrzymali szansę gry w przewadze. Niestety gra w ogóle im się nie kleiła i nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytuacji na zmniejszenie strat. Frolunda od samego początku skupiła się na jak najlepszym zabezpieczeniu tyłów, tak aby nie doprowadzić do zbędnej nerwowej końcówki. W 52 minucie goście z Monachium podczas liczebnej przewagi zdobyli pierwszą bramkę za sprawą Yasina Ehliza, który sprytnym strzałem z niebieskiej linii pokonał Gustafssona. Trener Don Jackson na 80 sekund przed końcem spotkania wziął czas oraz zdjął bramkarza z nadzieją, że uda się jeszcze odwrócić losy spotkania. Na szczęście dla fanów zgromadzonych w hali Scandinavium hokeistów z Bawarii nie było już stać na żadną bramkę i to Szwedzi mogą cieszyć się z trzeciego triumfu w Hokejowej Lidze Mistrzów.

 

Frolunda Göteborg – Red Bull Monachium 3:1 (1:0, 2:0, 0:1)

1:0 - Samuel Fagemo - Chay Genoway, Max Friberg (10:32, 5/4),

2:0 - Ryan Lasch - Joel Lundqvist, Simon Hjalmarsson (24:16, 5/4),

3:0 - Ponthus Westerholm -  Simon Hjalmarsson, Joel Lundqvist (34:27, 5/4),

3:1 - Yasin Ehliz - Yannic Seidenberg, Mark Voakes (51:29, 5/3),

 

Frolunda: Gustafsson – Genoway, Sigalet, Friberg, Lundqvist, Rakhshani – Moverare, Ekbom, Fagemo, Carlsson, Lasch – Grönlund, Gormley, Mustonen, Pa. Westerholm, Po. Westerholm – Printz, Fjällström, Rosseli-Olsen, Hjalmarsson, Stalberg.

Trener: Roger Ronnberg

 

Red Bull Monachium: aus der Birken – Button, Aulie, Ehliz, Hager, Wolf – Abeltshauser, Seidenberg, Daubner, Voakes, Mauer – Bodnarchuk, Joslin, Shugg, Stajan, Parkes – Quaas, Boyle, Mayenschein, Eder, Christiansen.

Trener: Don Jackson

 

 

Kamil Kotarski

Absolwent AGH. Pasjonat tenisa, a także wielki fan Manchesteru United.