Premier League: United bezproblemowo pokonuje Fulham

Premier League: United bezproblemowo pokonuje Fulham

  • Dodał: Szymon Warias
  • Data publikacji: 09.02.2019, 15:22

26. kolejka Premier League rozpoczęła się w Londynie. Na Craven Cottage przyjechał niepokonany za rządów Solskjaera Manchester United. Nie zmieniło się to dzisiaj, a Czerwone Diabły passę meczów bez porażki przedłużyły do 11. Dwie bramki dla swojej drużyny zdobył Paul Pogba, a jedną dołożył Anthony Martial.

 

Fulham z pewnością nie wygląda, przynajmniej na papierze, jak zespół, który jest mocnym kandydatem do spadku. Beniaminek solidnie wzmocnił się przed sezonem, ma w swoim składzie nazwiska o europejskiej reputacji i super strzelca w postaci Aleksandara Mitrovicia. Głównym problemem jest z pewnością brak balansu między ofensywą a defensywą. Fulham straciło najwięcej goli w lidze, bo aż 55 w 25 spotkaniach, co daje średnią ponad 2 bramek na mecz.

 

I właśnie do tej ekipy przyjeżdża Manchester United, przeżywający bodaj najlepszy okres od momentu, kiedy w klubie był sir Alex Ferguson. Solskjaer dał swobodę swoim graczom, a ci odwdzięczają się swojemu menedżerowi niezwykle skuteczną i miłą dla oka grą. Renesans formy przeżywa Pogba, Rashford znów wygląda jak za czasów debiutu, a przecież w składzie są jeszcze tacy zawodnicy jak Mata, Martial czy Lukaku.

 

Mimo wszystko na początku spotkania laikowi trudno byłoby stwierdzić, która drużyna jest przedostatnią w tabeli, a która walczy o powrót do Ligi Mistrzów. W ciągu pięciu minut podopieczni Ranieriego mieli dwie stuprocentowe sytuacje – najpierw dogrania Schurrle nie wykorzystał Vietto, a później w ogromnym popłochu piłkę po główce Mitrovicia sprzed bramki wybili obrońcy United.

 

Czerwone Diabły powoli budzili się do meczu. Współpracę zawiązywali na lewej stronie boiska Martial z Pogbą i po kilku próbach przyniosło to w końcu wyborny efekt. W 15. minucie Pogba wpadł w pole karne, dostał podanie od kolegi z reprezentacji i lewą nogą przy bliższym słupku posłał bombę pod poprzeczkę, dając United prowadzenie.

 

Drugi konkret ze strony Czerwonych Diabłów nadszedł już kilka minut później. Mimo, że po stracie gola Fulham znowu było aktywniejsze w konstruowania ataków, to wystarczyła jedna kontra, by odebrać ochotę do gry i nadzieję na dobry wynik gospodarzom. Solową akcją popisał się asystent przy pierwszej bramce, Anthony Martial, wypracował sobie sytuację sam na sam z Rico i pewnie pokonał hiszpańskiego bramkarza Fulham.

 

Londyńczycy nie przestawali wierzyć, ale nie potrafili przedrzeć się przez dobrze zorganizowaną obronę United. Być może brakowało im polotu, bo głównym schematem rozegrania akcji było podanie na ścianę do Mitrovicia, który podwajany i potrajany. Rozgrywać próbował doświadczony Ryan Babel, ale nic konkretnego nie wynikało. Podobnie ofensywa United, która poza Martialem była niewidoczna, nie potrafiła wykreować groźnych sytuacji. Wobec tego pod koniec pierwszej połowy w rolę bombardierów wcielili się stoperzy obu ekip.  Najpierw z dystansu potężnie kropnął Jones, zmuszając Rico do ekwilibrystycznej interwencji, a w odpowiedzi spróbował Chambers, którego strzał z trudem obronił de Gea.

 

Jeśli w przerwie Ranieri miał natchnąć swoich piłkarzy i zmotywować ich do podjęcia walki z przyjezdnymi z Manchesteru, to kompletnie nie podołał zadaniu. Gospodarze w drugiej części gry snuli się po boisku, nie inwestując ani w pressing, ani w solidny atak pozycyjny, ani w szybkie kontry. Wielkiej ochoty do gry nie miało też United. Niewiele wychodziło Pogbie, Lukaku był kompletnie bezużyteczny, ale nie ma co się dziwić – tempo gry było podwórkowe.


Temperatura podniosła się w 65. minucie, kiedy Mata został kopnięty w polu karnym i sędzia wskazał na wapno. Futbolówkę na 11. metrze ustawił Pogba i choć Rico wyczuł intencje Francuza, to jednak strzał Mistrza Świata był zbyt mocny i precyzyjny, by dać bramkarzowi jakiekolwiek szanse na skuteczną interwencję.

 

Kolejny impuls dała zmiana Alexisa Sancheza. Chilijczyk wniósł ożywienie na boisko, po błędzie obrońców miał nawet swoją wymarzoną sytuację do przełamania strzeleckiej indolencji, ale przegrał pojedynek z Rico. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:0. Solskjaer osiągnął cel - małym nakładem sił uzyskał dobry wynik, dał odpocząć kilku piłkarzom (Rashford, Lindelof, Young, Pogba grający 74 minuty) oraz uniknął kontuzji. Na drugim biegunie jest Fulham, które pogrąża się w marazmie. Kto wie, czy poszczególni piłkarze londyńskiej ekipy nie szukają już możliwości pozostania w Premier League w przyszłym roku w innej drużynie niż Fulham. 

 

***

 

Fulham Londyn 0:3 (0:2) Manchester United

 

Gole: Pogba 14’, Martial 23’, Pogba 65’

 

Fulham Londyn: Rico – Odoi, Le Marchand, Ream, Bryan (Sessegnon 81’) – Chambers, Seri – Babel (Cairney 77’), Vietto, Schurrle (Christie 53’) – Mitrović

 

Manchester United: de Gea – Dalot, Smalling, Jones, Shaw – Matić, Herrera (Bailly 85’), Pogba (McTominay 74’) – Mata, Martial (Sanchez 70’), Lukaku

 

Żółte kartki: Bryan, Chambers, Mitrović - Matić, de Gea

 

Sędzia: Paul Tierney