Siatkówka - Liga Narodów: kolejny walkower, wpadka Amerykanów
Mohammad Hassanzadeh/Wikimedia Commons

Siatkówka - Liga Narodów: kolejny walkower, wpadka Amerykanów

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 23.06.2022, 22:25

Co działo się w czwartkowych rozgrywkach siatkarskiej Ligi Narodów? Na pierwszy plan wyszło zamieszanie z koronawirusem w chińskiej reprezentacji i kolejny walkower, lecz tym razem właśnie dla Chin. Niespodzianką dnia jednak bez zwątpienia była pierwsza porażka Amerykanów, którzy przegrali z Iranem 0:3.


Kolejny dzień rywalizacji w Lidze Narodów rozpoczęło starcie mistrzów olimpijskich z reprezentacją Holandii. Będący zdecydowanymi faworytami Francuzi nie mieli większych problemów z odnotowaniem pewnego zwycięstwa. Trójkolorowi już na samym początku ustawili grę pod siebie, zwyciężając premierową odsłonę 25:14. W drugiej partii Holendrzy lepiej zaczęli, ale nie potrafili utrzymać korzystnego dla siebie wyniki do samego końca. Francuzi tej okazji nie zmarnowali, a potem potwierdzili swoją dominację w ostatnim secie. W ekipie mistrzów olimpijskich nie brakowało zarówno punktowych bloków, którymi raz za razem męczyli rywali, jak i skutecznych ataków, gdzie świetnie działały skrzydła oraz środek. Tym samym Trójkolorowi zakończyli całą rywalizację wynikiem 3:0.


Francja - Holandia 3:0 (25:14, 25:23, 25:13)


W kolejnym meczu mieliśmy oglądać rywalizację Chin z Niemcami. Do meczu siatkarzy z Azji ponownie nie doszło, jednak tym razem powodem była decyzja zespołu Michała Winiarskiego. Po wykonaniu kolejnych testów na obecność koronawirusa okazało się, że reprezentacja Chin jest w stanie wystawić skład na mecz z niemiecką drużyną, mimo iż zaledwie dzień wcześniej nie mieli na tylu zawodników, aby zagrać z Francją. Z tą decyzją nie zgodzili się Niemcy, którzy odmówili gry w spotkaniu ze względu na obawę o swoje zdrowie. Przy takim obrocie spraw Chiny zwyciężyły walkowerem. W następnym meczu tego dnia mogliśmy z przyjemnością oglądać kolejne popisy polskich siatkarzy. Biało-Czerwoni pewnie pokonali Kanadyjczyków, kończąc spotkanie w trzech setach. Więcej o tym meczu można przeczytać TUTAJ.


Chiny - Niemcy 3:0 (25:0, 25:0, 25:0)
Polska - Kanada 3:0 (25:16, 25:18, 25:16)


W filipińskim Quezon City czwartkową rywalizację zwieńczył pojedynek argentyńsko-słoweński. Mecz można podzielić na dwie fazy. W pierwszej mogliśmy oglądać wyrównaną walkę obu zespołów. Tak było w pierwszych dwóch odsłonach - gra ramię w ramię i atak w końcówce, ze zmienną korzyścią dla każdej z drużyn. Przy stanie 1:1 w meczu jednak Argentyńczycy zaczęli mieć coraz większe problemy, popełniając też bardzo dużą ilość błędów własnych. Swojej szansy nie zmarnowali Słoweńcy, a Tine Urnaut i Rok Mozić zdobywali kolejne punkty dla swojej drużyny. Reprezentacja Słowenii zdecydowanie przodowała w drugiej części tego spotkania, zasłużenie wygrywając je 3:1. Dla Argentyny Liga Narodów nie jest na razie korzystna. Brązowymi medaliści olimpijscy z Tokio po sześciu spotkaniach mają na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo.


Argentyna - Słowenia 1:3 (20:25, 29:27, 18:25, 17:25)


Sporych emocji spodziewaliśmy się również w meczu Serbii z Brazylią, leczo obie drużyny mimo światowej renomy, na razie nie zachwycają w rozgrywkach. Zamiast zaciętej rywalizacji mogliśmy więc oglądać szybki trzysetowy mecz, w którym triumfowali Canrinhos, wykorzystując okazję do rehabilitacji po środowej porażce z Biało-Czerwonymi. Podopieczni Renana Dal Zotto wiedli dziś prym na boisku, przeważając niemal w każdym z elementów. Nie brakowało zarówno skutecznych ataków w wykonaniu duetu Alan-Lucarelli, jak i świetnych bloków, obron i punktowej zagrywki. Tak grający siatkarze z Ameryki Południowej oprócz słabszego momentu w drugim secie nie dali szans rywalom na odwrócenie losów tego meczu, wygrywając go 3:0.


Serbia - Brazylia 0:3 (18:25, 24:26, 17:25)

 

Na koniec czwartkowej rywalizacji Stany Zjednoczone podejmowały Iran. Zdecydowanym faworytem tego meczu byli Amerykanie, lecz spotkanie od początku nie układało się po ich myśli. Jankesi nie ustrzegli się błędów i przede wszystkim nie kończyli swoich akcji. Z tym problemu natomiast nie mieli Persowie, gdzie w ofensywie brylowali Milad Ebadipour i Amin Esmaeilnezhad. Taka gra wyprowadziła Irańczyków na prowadzenie w całym meczu. Kolejne dwa sety wyglądały już bardziej wyrównanie. Reprezentacja Iranu kilkukrotnie próbowała odskakiwać rywalom z Ameryki Północnej, lecz Ci uparcie gonili wynik i doprowadzali do remisu. Tym samym dwie kolejne odsłony rozstrzygnęły się po zaciętej walce na przewagi. Dwukrotnie jednak lepsi okazali się Persowie, którzy zaskakująco zwyciężyli cały mecz 3:0. Dla Amerykanów to pierwsza porażka w tegorocznej Ligi Narodów, która jednak kosztowała ich pozycję liderów rozgrywek. Na ten moment na czele znajdują się Francuzi, a tuż za nimi reprezentacja Polski.


Stany Zjednoczone - Iran 0:3 (18:25, 27:29, 25:27)